21/2025 „Nomen omen” Marta Kisiel
To moje drugie spotkanie z tą książką, ale pierwsze w pięknym, Miętowym wydaniu, z dodatkowym opowiadaniem. Tym razem zaczęłam od Toten Räume, potem odświeżyłam sobie Kukuka, opowiadanie ze zbioru „Cztery żywioły magii”. Te dwa utwory pozwoliły mi inaczej spojrzeć książkę. Dzięki temu, że fabułę pamiętałam, mogłam skupić się na szczegółach. Po latach okazało się, że historia spodobała mi się jeszcze bardziej i oceniłam ją stopień wyżej niż poprzednio.
Siostry Bolesne obarczone są ciężkim brzemieniem. Pewnego dnia, gdy były nastolatkami, przeznaczenie spadło na nie znienacka. Niestety był to ciężki, wojenny czas, a dziewczęta nie miały pojęcia jak wykonywać swoje powinności, na co mogą sobie pozwolić, a co jest niedozwolone. W trudnym moralnie okresie łatwo popełnić błąd. Po latach, starsze panie wiedzą, co zrobiły źle i widzą konsekwencje swych czynów. Widmo przeszłości daje o sobie znać.
Salomea ma już dość swojej rodzinki, a zwłaszcza brata, który jest oczkiem w głowie ojca. Dziewczyna czuje się dużo gorsza i niepasująca do idealnego Niedasia. Postanawia się wyprowadzić. Wynajmuje pokój w niecodziennym domu, w którym, jak się okazuje, mieszkają siostry ksero. Budynek wydaje się żyć własnym życiem, a panie Bolesne nie przystają do współczesnego świata. Niepokoją odgłosy słyszalne w telefonie i to, że żadna elektronika nie chce działać w tym domu.
Gdy pewnego dnia 'genialny’ Niedaś zjawia się na progu domu sióstr Bolesnych, pociąga to pewne konsekwencje. Czy pojawienie się chłopaka ma coś wspólnego z napadami na młode dziewczyny z długimi, jasnymi włosami?
„Nomen omen” to pierwsza część Cyklu wrocławskiego, przez który przewijają się siostry Bolesne. Tutaj poznajemy ich historię i umiejętności, które są bezpośrednio związane z fabułą książki. Wojenna historia, współczesne miasto, tajemnice, sporo humoru, ale i odpowiedniego napięcia. Te cechy gwarantują znakomitą lekturę. Ponowne przeczytanie sprawiło mi ogromną przyjemność.
MOJA OCENA: 8/10
Najnowsze komentarze