11/2026 „W cieniu dnia” Milena Wójtowicz

Ta pozycja to kontynuacja „W świetle nocy”, opowieści o brzeskich nienormatywnych. Tuż pod nosem zwykłych ludzi mieszkają też inni, którzy już nie żyją bądź nie do końca są ludźmi. Ukrywają się, nawet skutecznie, ale czasami współegzystują z normatywnymi.

Aśka próbuje żyć, czy też bardziej obecnie istnieć, jak do tej pory, będąc studentką. Niemniej posiadanie w mieszkaniu wampirzycy, Wefci, która uwielbia gotować i żywić ludzi, dostarcza jej sporo zmartwień. Starsza pani szaleje kulinarnie, wytwarzając dania na potęgę. Zużywa to jednak sporo składników, a te, wiadomo, kosztują. Dodatkowym obciążeniem jest Paweł, młody wampir, który nie potrafi się odnaleźć w nowej sytuacji. Niemniej czynsz i inne opłaty nie dokonają się same. Ta dwójka próbuje więc znaleźć zajęcie, które będą w stanie wykonać, najlepiej wieczorową lub nocną porą.

Mini gniazdo Joanny Myszkowskiej próbuje dogadać się z gniazdem matką. Korzystają z nieobecności Fryderyka i prowadzą mediacje dzięki Piotrowi Strzeleckiemu, nienormatywnemu psychologowi.

A tymczasem Wefcia bierze czynny udział w spotkaniach kółka seniorek, szykując na nie kimchi. Jak się wkrótce okaże, słoiki z kapustą przydadzą się. Bo jedyne czego, oprócz Fryderyka, obawia się Genowefa, to wilkołaki.

W ogólnej świadomości żyje przekonanie, że te dwa gatunki się nienawidzą i zrobią wszystko by się zwalczyć. Czy to jednak tylko slogany, czy prawda? I czy faktycznie wilki śmierdzą zmokłym psem?

„W cieniu dnia” dostarcza nowej wiedzy o Myszy i jej przyjaciołach. Poznajemy kolejne postacie, które tak jak Aśka, próbują żyć jak zwykli ludzie. Fryderyk co prawda jest uziemiony, jednak nie wiadomo czego się można spodziewać po jego pobratymcach. Jednym słowem – dzieje się. Lekkie urban fantasy ze sporą dawką humoru – idealnie wstrzeliło się w moje potrzeby. Podoba mi się to połączenie współczesnego życia i nienormatywnych, którzy trwają równolegle z nami. Czekam na więcej 🙂

MOJA OCENA: 8/10

Wydawnictwo SQN