19/2026 „Córka nieboszczyka” Joanna Jodełka
Dałabym tej książce wyższą ocenę, gdyby nie bohaterka wspomniana w tytule książki. To przez nią dwa razy zaczynałam historię. Za tym drugim zagryzłam zęby i stwierdziłam, że jak jest więcej części, to nie może być takie złe. Może zdzierżę tę kobietę. Jak widzicie – dałam radę. I mam ochotę kontynuować serię 😉
Rodzinę Raj poznajemy w dość nieszczególnym momencie, a mianowicie w trakcie pogrzebu. Zmarł ojciec Tycjany. Mężczyznę pożądliły pszczoły, na których jad był uczulony. Ot, nieszczęśliwy wypadek. Ale czy na pewno?
To był pasjonat, który miłością do sztuki zaraził córkę. Tycjana została więc konserwatorką dzieł. Jej ojciec zaś posiadał kolekcję niewielkich obrazów. Jak się okazało jeden z nich mógł posiadać znaczną wartość. Gdy więc Tycjana próbuje objąć w posiadanie jako spadek mieszkanie ojca zauważa, że maleńki portret zaginął. Może przywłaszczyła go sobie tytułowa córka nieboszczyka, czyli jej konkurentka do spadku po ojcu? Skrywane przed światem dziecko, które ujawnia się w czasie pogrzebu. Próbując dojść do porozumienia z przybraną siostrą, ciotką mieszkającą piętro niżej, antykwariuszem i byłym policjantem, Tycjana postanawia wyjaśnić zagadkowe zniknięcie portreciku. Próbując trafić po nitce do kłębka siostry Raj odkrywają, że sprawa ma głębsze dno.
Nieźle się bawiłam czytając tę pozycję. Wciągnęła mnie zagadka i jej rozwiązanie. To dobry kryminał, skoro nie domyśliłam się kto jest złoczyńcą. Początkowa moja niechęć do Angeliny pod koniec już całkiem wyparowała. Uważam, że siostry dobrze się uzupełniają. A charakterek młodszej panny Raj ożywia fabułę. Podobnie zresztą jak ciotki Józefiny, podejrzewającej prawie każdego.
„Córka nieboszczyka” dobrze łączy wątki kryminalne, nieco czarnego humoru i sporą dawkę historycznej wiedzy. Mamy do czynienia z masonerią i historią rodu. Wątek kryminalny jest tak poprowadzony, że trudno jednoznacznie wskazać winnego, czytelnik więc szuka z siostrami sprawcy. Finalnie – podobało mi się.
MOJA OCENA: 7/10
O innym lekkim kryminale pisałam TUTAJ.



Najnowsze komentarze