110/2025 „Co żeruje nocą” T. Kingfisher

Tłumaczenie: Dominika Schimscheiner

Znacie „Zagładę domu Usherów” i opartą na niej poprzednią część cyklu „Co porusza martwych”? Jeśli nie, to przynajmniej przeczytajcie książkę pani Kingfisher. Bo w tej części są nawiązania do tego, co wydarzyło się w pewnym domu i z czym musieli się mierzyć nasi bohaterowie.

A postacie, które nam towarzyszą to nie byle kto. To żołnierze, którzy w różnych potyczkach wojennych zjedli zęby. A obecnie zaznają nieco spokojniejszego żywota na łonie natury, powróciwszy do dawnego domku jednego z nich. Oczywiście spokój, cisza i sielanka nie trwa zbyt długo, zwłaszcza, że tuż po przybyciu przekonują si, ze dom jest zaniedbany i opuszczony. W dodatku człowiek, który miał się nim zajmować zmarł, przy czym okoliczności jego śmierci okrywa jakaś tajemnica. Nikt z pobliskiej woski nie chce na temat rozmawiać, nikt też nie chce podjąć pracy w przeklętym ich zdaniem domu.

Aleks Easton i onuego towarzysz wkrótce przekonują się, że coś jest na rzeczy. Gdy niebawem silny, krzepki syn nowej gospodyni podupada na zdrowiu, załapując jakoby zapalenie płuc, zaczynają się interesować lokalnymi wierzeniami. No i faktycznie wygląda, jakby coś żerowało nocą…

Czy uda się wyjaśnić zagadkę tajemniczej śmierci poprzedniego zarządcy? Dlaczego Bors nagle podupadł na zdrowiu? Czemu ważne jest, by woda płynęła?

„Co żeruje nocą” jest niezbyt obszerną pozycją. Mimo to zawiera wszystko to, co składa się na trzymającą w napięciu powieść, z odpowiednią dawką tajemniczości, mroku i oniryczności. Zdecydowanie jest to lektura w moim stylu, gdy mamy niedopowiedzenia, niejasności, które owszem potem się wyjaśniają, ale i tak niepokoją. Ciekawym zabiegiem jest stworzenie innych zaimków opisujących żołnierza Aleks. Onu jenu, zaczerpnięte przez tłumacza od pana Dukaja, doskonale się tu sprawdza. A zło czające się za progiem może być znane fanom mitologii słowiańskiej. Teraz z zainteresowaniem czekam na kolejną część cyklu.

MOJA OCENA: 8/10

Wydawnictwo SQN