3/2026 „Ukradzione oczy” Klaudia Zacharska
Latarenki uporały się z jednym złym zaklęciem i już są pewne, że w okolicy mieszka niedobry człowiek parający się chyba czarną magią. Niestety zauważył dziewczynki, przynajmniej w krainie snu. Na szczęście nie wie, która jest w stanie przeszkodzić mu w jego niecnej działalności. Jednak to tylko kwestia czasu, bo czarnoksiężnik na pewno będzie się chciał zemścić.
Tymczasem w Sepii życie toczy się dalej. Dziewczyny nadal oddają się swoim pasjom, chodzą do szkoły, spotykają się. I wciąż muszą stawiać czoła pewnemu rodzeństwu, które je gnębi i wymusza haracz. Co pewien czas zauważają kolegów ze szkoły, którzy stoją nieruchomo, jakby nieobecnym wzrokiem obserwując otoczenie. W dodatku niekiedy w cieniach gromadzą się pająki i robale próbując ukształtować się w postać.
Czy niemi obserwatorzy i robakowa sylwetka mają coś wspólnego z czarnoksiężnikiem? Ruchliwa Pola, zatopiona w książkach River i obdarzona specyficznym muzycznym talentem Maja ponownie muszą stawić czoła niepokojącym zjawiskom. Mają nadzieję, że położą kres działalności czarnoksiężnika. Czy to będzie już ostatnie ich starcie z czarnym charakterem?
Książka przyciąga wzrok okładką, ale gdy zajrzycie do środka, to nie tylko zobaczycie, że są ładne ilustracje i ikonki, bo najważniejsza jest treść. A ta nie ustępuje pierwszemu tomowi. Mimo iż „Ukradzione oczy” dedykowane są młodszemu czytelnikowi, to i dorosły dobrze się tu odnajdzie. Przygoda, tajemnica, fajnie zarysowane charaktery głównych bohaterek, problemy, z którymi zmagają się dziewczyny. Autorka nie boi się, że jakieś sceny mogą być za mocne dla młodszej młodzieży. To wszystko działa na plus. Minusy? Pewnie są, ale znikają w ogólnym przekazie. Choć na przykład zbyt częste myśli Mai o odrzuceniu przez adopcyjną mamę mogą dziwić, wiemy, że dla dziewczynki to ważny temat.
Nie ukrywam, że seria mi się podoba i z chęcią wrócę do Sepii.
MOJA OCENA: 8/10
A TUTAJ pisałam o pierwszej części z Latarenkami.



Najnowsze komentarze