4/2026 „Cztery trupy w barszcz” Marta Kisiel, Milena Wójtowicz, Aneta Jadowska, Magdalena Kubasiewicz
Ponownie cztery autorki, tworzące tak zwany Sabat zebrały się i przedstawiły nam swoje opowiadania. Zimowe, świąteczne, czytane tym razem do barszczu z uszkami. Ale nie miłe i otulające, gdyż tematem przewodnim jest trup. Zwłoki pojawiają się więc tu i tam, niekiedy okraszone humorem, zawsze w magicznym towarzystwie, ze słowiańską duszą. Dla mnie to mieszanka, którą uwielbiam.
„Jak długo mieszać bigos” to opowiadanie pani Marty Kisiel. Spotykamy ponownie pewne pradawne istoty ukryte pod postacią urokliwych kobiet. A każda z nich ma swojego mężczyznę wielbiącego niemożebnie. Choć znamy ich z poprzednich opowiadań, jeszcze wielu rzeczy o nich nie wiemy. Co tym razem wykombinują? No cóż, mamy jednak święta, w zimowej odsłonie, w dziwnym domku, w głuszy. A do tego bigos zamieszany sześć razy w lewo. Oj, będą kłopoty, z trupem w tle.
„Kołtun zimowy” pani Mileny Wójtowicz pokazuje, że warto uważać na ludzi, bo krzywe spojrzenie, zawiść, niechęć, potrafią nieźle namieszać. Splątać włosy w wielki kołtun, rzucić kłody pod nogi, postawić na drodze trupa. Dobrze mieć wtedy pod ręką odpowiednią wiedźmę.
„Morderstwo i białe święta” – jakże dobrze wypadł ten kryminał pani Anety Jadowskiej. Bez bohaterski z nieziemskimi mocami, ba, tym razem nawet nieco ułomnej. Choć los lekko robił jej pod górkę, jednak działała i to skutecznie.
„Wymarzone święta domowika” pani Magdaleny Kubasiewicz nawiązują do Wilczej Jagody, więc lepiej poznać ten cykl, by wiedzieć, kim są bohaterowie i jakie łączą ich relacje. Niemniej, przyjemnie było powrócić do tego świata i przekonać się, że z domowikiem nie ma żartów.
„Cztery trupy w barszcz” to wspaniały zbiór opowiadań autorek, które lubię czytać zarówno w ich osobnych książkach, jak i w pakiecie. Nie ukrywam, że czekam na kolejny ich wspólny projekt.
MOJA OCENA: 8/10
Sprawdźcie moją opinię o „Cztery żywioły magii”.




Najnowsze komentarze