62/2026 „Skąd wyleciało to ciało” Małgorzata Starosta

Komisarz Bączek miał nadzieję, że półroczne zesłanie do prowadzenia posterunku w Teresinie pozwoli mu odpocząć od Lindy Miller, Jeremiego Organka i niecodziennych zwłok, z którymi ta dwójka miewała do czynienia.

Jakież więc było jego zdziwienie, gdy okazało się, że w okolicy odbywa się sympozjum historyków, a jednym z prelegentów będzie Linda. Jeremi zaś dzielnie dotrzymuje jej towarzystwa.

Czy to oznacza, że święty spokój komisarza zostanie zburzony?

Linda na tapet wzięła tajemniczą śmierć księcia Druckiego-Lubeckiego. A gdy obiecała rozwiązać sprawę i wskazać sprawcę konferencję przerwało znalezienie ciała archiwistki, które prawdopodobnie wyleciało z jednego z okien budynku.

Komisarz musi znaleźć zabójcę. Dodatkowo do wyjaśnienia jest zagadkowa śmierć ojca posterunkowego i dawnego księcia. Nikt tu nie będzie więc próżnował.

Ta część ma zdecydowanie więcej historycznych informacji niż wcześniejsze. I choć te fakty są kryminalną zagadką i pasują do gatunku książki, jakoś tym razem mnie nie zainteresowały. Autorka na końcu umieściła dodatkowe informacje o procesie, który miał niegdyś miejsce. Przeczytałam „Skąd wyleciało to ciało”, ale stwierdzam, że Kongresówka to raczej nie jest mój ulubiony czas historyczny.

A choć lubię Lindę, to wolałabym, aby więcej było Organka.

Jak zwykle plusik za poczucie humoru.

Mimo wszystko liczę, że to jeszcze nie koniec perypetii Jeremiego, Lindy i komisarza Bączka. Ta trójka nieźle radzi sobie z rozwiązywaniem kryminalnych zagadek. A czytanie ich przepychanek i tego, co im się przydarza, dostarcza mi odpowiedniej porcji rozrywki.

MOJA OCENA: 8/10

Wydawnictwo Mięta

O poprzednich przygodach Organka i Lindy pisałam TUTAJ.