9/2026 „Płacz ” Marta Kisiel

Eleonora zbuntowała się i postawiła swojej niewiele od niej starszej ciotce Klarze. Jako psychopomp przeżyła tyle, że wrażeń starczy jej na długo. Wie, co ma na sumieniu i nie chce już więcej nurkować w czasie. Porzuca więc ukochaną bibliotekę, ucieka od Gerda i przeszłości. Chce zapomnieć o tym, co było.

Dżusi nadal mieszka w oddaleniu, studiuje i spędza urocze dni z ukochanym Karolkiem. Na szczęście to pozwala jej nieco zapomnieć o minionych wydarzeniach.

Klarze brakuje siostrzenic, ale je w pełni rozumie. Ona chciałaby móc pozbyć się swoich mocy i wymazać niechlubną przeszłość.

Tymczasem w domu moir ponownie zaczyna działać telefon, który odbiera niekoniecznie ziemskie sygnały. Jedna z sióstr w zniekształconym i niewyraźnym dźwięku rozpoznaje, iż dzwoni Eleonora. Siostry Bolesne już wiedzą, że dziewczyna pilnie potrzebuje pomocy.

Wkrótce pani Matylda, Gerd, Dżusi i Karolek wyruszają na pomoc starszej pannie Stern. Dokąd zawiedzie ich zniszczona pocztówka i stara filiżanka? W jaki sposób historia będzie się mieszać ze współczesnością? Czy Ramzes ma coś wspólnego z anomaliami? Co łączy panią Matyldę i wiekowego stwora? Z czym tym razem przyjdzie się mierzyć bohaterom?

„Płacz” to już ostatni tom cyklu wrocławskiego. Dla mnie fabuła książek była czymś nowym w szerokiej gamie pozycji z gatunku fantastyki. Niekiedy straszna, w większości niekoniecznie moralnie poprawna, czasami zabawna. Seria, która mi przypadła do gustu i pokazała, że pani Marta potrafi w różnorodne odcienie literatury.

Choć ta część była najmroczniejsza, to fajnie było wrócić do znanych postaci i ich niecodziennych umiejętności. Mimo iż to fantastyka, autorka fajnie wplotła w fabułę sporą dawkę historycznej wiedzy. Cieszę się, że dostaliśmy również dodatkowe opowiadanie, dziejące się już wiele lat po ostatnich wydarzeniach. To dobre zwieńczenie cyklu.

MOJA OCENA: 8/10

Wydawnictwo Mięta

Sprawdźcie, co pisałam o „Toni”, drugiej części cyklu wrocławskiego.