10/2026 „Klejnoty Szwagra ” Marek Stelar

Cudnie było powrócić do znanych postaci, Szwagra, Miśka i Jacka. Po ostatnich wydarzeniach Zdzich się ustabilizował, ożenił i nawet został ojcem. Obecnie czteroletnie bliźniaki dokazywały i były oczkiem w głowie Szwagra. Teść czuwał, aby rodzina jego córki opływała w dostatki. Jacek wydoroślał i jest już studentem mieszkającym poza domem rodzinnym. Wreszcie ma spokój od wiecznych przepychanek ojca z niezbyt rozgarniętym bratem jego żony. Misiek, jak to Misiek – wiecznie zapracowany i wciąż topniejącym pod hardym spojrzeniem żony Bożenki.

Tym razem Bożenka ze szwagierką postanawiają dołączyć do ojca tej drugiej w jego podróży do Japonii. Niestety ich mężowie i dzieci muszą pozostać na miejscu. Razem uzgadniają, że panowie z dziećmi pojadą do Budapesztu i tam cała rodzina spędzi święta. Tylko czy zwykła podróż pociągiem będzie przebiegać bezproblemowo?

Czterolatki to żywe sreberka, które trzeba mieć stale na oku. Mimo to jakimś sposobem wchodzą w posiadanie kominiarki. Mimo iż wyrzucona, czapka odciśnie piętno na historii. Szwagier i Misiek wsiadają do pociągu w Niemczech w trakcie pewnej wystawy biżuterii, z której skradziona zostaje broszka słynnej Elizabeth Taylor. Co ma wspólnego owa błyskotka z nobliwym lekarzem, pociągiem do Budapesztu oraz czterolatkami? No cóż, znając Szwagra, padają podejrzenia, że on coś wie, choć niekoniecznie zdaje sobie z tego sprawę.

„Klejnoty Szwagra” ponownie wprawiły mnie w dobry humor. Na szczęście Jacek temperował ojca w narzekaniu na Szwagra. Ostatecznie, mimo iż ciapowaty i niezaradny życiowo, Zdzich okazał się sympatyczny.

Niestety autor zapowiedział definitywny koniec przygód Miśka i Szwagra, nad czy troszkę ubolewam. Jednak rozumiem jego zabieg, by pożegnać bohaterów, gdy wciąż ich się lubi. I choć będzie mi ich brakować liczę, że autor kryminałów za jakiś czas ponownie dostarczy czytelnikom kryminału lżejszego kalibru, opatrzonego humorem.

MOJA OCENA: 8/10

Wydawnictwo Filia

TUTAJ pisałam o poprzednich przygodach Szwagra i Miśka.