24/2023 „Zamki i Roboty” M. i M. Rogalscy

Lubicie czytać książki dla dzieci? Ja, mimo zaawansowanego wieku, nadal lubię. Zwłaszcza te mądre, które coś wnoszą do życia dziecka. Ale stanowią zarazem świetną rozrywkę. Bajki, przy których czytaniu rodzic nie będzie się nudził, a wręcz z chęcią sięgnie po kolejny rozdział przy czytaniu pociechom.

Z pewnością „Zamki i Roboty” zaliczają się do takich przyjemnych, mądrych lektur, okraszonych humorem, które zarazem skłaniają do przemyślenia pewnych spraw. To bajka szczególna, ponieważ powstała ze współpracy ojca i jego sześcioletniego syna. Panowie wymyślając fabułę, wprowadzając bohaterów, przedstawiając akcję, na pewno dobrze się bawili. Powstało coś wyjątkowego, co z czystym sumieniem polecam każdemu lubiącemu bajkowe opowieści.

„Zamki i Roboty” dzieją się w pewnej krainie, którą rządzą Król i Królowa. Oboje są wynalazcami, ale to kobieta jest tą, której dzieła są piękne, mądre, dobrze działające. Władca wciąż eksperymentuje i niektóre jego prace są dziwne, straszne lub szwankują. Oboje stworzyli wiele zwierzątek-robotów, które żyją w królestwie i niekiedy spełniają ważne funkcje. Są to specyficzne twory, które potrafią myśleć i czuć, marzyć, są ciekawe świata, ale czasami popełniają błędy.

Książka będzie wspaniale wydana. Tak, jeszcze nie widziałam fizycznej kopii, gdyż przed objęciem patronatem, przeczytałam ją w e-booku. Ale i w takiej formie prezentowała się znakomicie. Cztery opowiadania, okraszone pięknymi, kolorowymi ilustracjami. W wielu miejscach, tych problematycznych, trudnych, szczególnych, zwracających uwagę na coś ważnego, znajdziemy w dymkach pytania. Są to wskazówki do nawiązania rozmowy z dzieckiem na temat, który również poruszany jest w książce. Bo o uczuciach, wspomnieniach, podejściu do pewnych kwestii, warto rozmawiać. Niewiele jest książek dla młodego czytelnika, przy których może się on zatrzymać na dłużej, przemyśleć pewne sprawy, porozmawiać z kimś dorosłym czy innym rówieśnikiem. Ta lektura to ułatwia.

MOJA OCENA: 8/10

Samowydawcy.pl

O innej baśni, także moim patronacie, pisałam TUTAJ.