50/2026 „Koniec mapy” S.J.Lorenc
Czy naukowcy w stacjach badawczych na Spitsbergenie czy Antarktydzie powinni szukać dawnych, zamrożonych form życia? A co jeśli wydobyte z lodu bakterie czy wirusy wydostaną się z laboratoriów?
Na wyprawę 'na koniec mapy’, w okolice Svalbardu, łodzią o nazwie Moskwa wybiera się kilka obcych sobie osób. Niestety towarzyszy im jakiś pech, bo łódź nie ma zapasów, wykryte zostają jakieś drobne awarie i jest tylko jedna osoba załogi. Mimo to influencerka, złoty ptak, współwłaścicielka hurtowni farmaceutycznej i jej mąż zazdrośnik, były rockman, były bokser, informatyk i kapitan jachtu decydują się wyruszyć w rejs. Dla załogantów może to być wyprawa życia. Muszą tylko nauczyć się współpracować.
Tymczasem w stacji badawczej w Pyramiden kilku naukowców wykonuje swoje zadania. Tyle, że nieco lekceważą zasady bezpieczeństwa i higieny pracy. W zamrażarce obok ożywionych mikroorganizmów ląduje lód do napojów. Czy ta beztroska będzie mieć konsekwencje?
Właściwie już na początku książki można domyślić się co się finałowo wydarzy, zwłaszcza, że od razu czytamy o tym co przytrafiło się naukowcom. Poznajemy historię z perspektywy każdego uczestnika wyprawy oraz jednego naukowca. Widzimy jakie strachy trapią ludzi, z czym muszą się mierzyć, jak zachowują się w trudnych sytuacjach. To ma wpływ na ich postępowanie w obliczu informacji o grożącej światu katastrofie.
„Koniec mapy” to coś pomiędzy obyczajówką z nutką sensacji a thrillerem psychologicznym. Fajnie się czytało.
MOJA OCENA: 6/10
O innej książce z tego wydawnictwa pisałam TUTAJ.




Najnowsze komentarze